Ostatnio myślałem o naszej codziennej pracy w straży miejskiej i zastanawia mnie, co jest najbardziej denerwujące w tej robocie. Czy was też wkurza nadmiar papierologii albo ciągłe kontrole, które i tak nic nie dają? Może macie problem z brakiem wsparcia od przełożonych albo lipnymi gośćmi, którzy nic nie robią. Chętnie poczytam wasze historie i spojrzę na to z innej strony :)
Jakie macie największe bolączki w straży miejskiej?
To trudny temat, myślę że każdy dział ma jakieś swoje słabe punkty i warto o nich mówić
Podbijam temat, bo mi się to przyda
Nie jestem pewien, ale może też chodzi o brak szkoleń
Chyba to niedoinwestowanie najbardziej doskwiera
Spoko wątek, poczytam wasze opinie
U mnie podobnie, ale nie wiem czy aż tak to boli
Za mną półtora roku na patrolu i najbardziej irytuje mnie papierologia – notatki, protokoły, wnioski i ciągłe poprawki. Czasem czuję, że zamiast pilnować porządku, pół dnia siedzę przy biurku. Do tego dochodzi rutyna i brak realnego wpływu na zmianę sytuacji. W efekcie wiele spraw przechodzi obok nas.
Pracowałem w dwóch różnych jednostkach i zawsze brakowało jasnych wytycznych od komendanta. Jednego dnia dostajemy zadanie, drugiego kompletnie inne, a w dodatku na zasadzie słuchaj i rób, bo tak mi się podoba. Organizacyjny chaos w linii poleceń mocno obniża morale.
Pracuję w straży miejskiej od 5 lat i mogę potwierdzić, że największa bolączka to biurokracja. Kiedyś chciałem wprowadzić projekt prewencyjny, ale papierów było tyle, że spadłem z entuzjazmu.
Zgadzam się, papierologia zabiera połowę dnia
U mnie jeszcze strasznie wkurza wszechobecna biurokracja
Największą bolączką jest dla mnie niskie wynagrodzenie w stosunku do odpowiedzialności. Miesięczne wypłaty nawet nie pokrywają kosztów dojazdu na patrole. Często dorabiam w weekendy, bo inaczej ciężko się utrzymać. A i tak uważam, że robimy kawał dobrej roboty.
Może to zabrzmi dziwnie, ale ciężko mi wymienić jedną rzecz
Przez to, że straż miejska ma ograniczone uprawnienia, często jesteśmy tylko oddelegowanymi obserwatorami. Nie możemy nałożyć mandatu, jeśli policja wcześniej nie zrobiła czynności, więc czujemy się bezużyteczni. W efekcie ludzie traktują nas jak turystów, a nie mundurowych. To demotywujące.
Ja po 3 latach pracy żałuję, że nie zwróciłem uwagi na warunki sprzętowe od razu. U nas radiowozy ciągle się psują i brakuje funduszy na naprawy.
Też nad tym myślałem, ciekawe co jeszcze
Wydaje mi się, że brakuje nam lepszej komunikacji z policją
Ja bym powiedział, że brak aut to najgorsze
Jako były strażnik mogę powiedzieć, że to brak wsparcia od przełożonych najbardziej zabija morale. Wciąż słyszałem: 'Nie martw się, jakoś to będzie'.
Podobne wątki
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz, a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.